Przedstawiciele Hamasu twierdzą, że organizacja akceptuje egipsko-katarską propozycję porozumienia o zawieszeniu broni w Strefie Gazy. "Mogę potwierdzić, że Hamas udzielił odpowiedzi. Analizujemy teraz tę odpowiedź i omawiamy ją z naszymi partnerami w regionie" - przekazał rzecznik Departamentu Stanu USA Matthew Miller. Problemem pozostaje stanowisko Izraela, który twierdzi, że propozycje zaakceptowane przez Palestyńczyków różnią się od tych, które prezentowano stronie izraelskiej.

Hamas zgodził się na trzyetapowe porozumienie (każda faza trwałaby 42 dni), zakładające m.in. całkowite wycofanie sił izraelskich z Gazy - poinformował serwis Al-Jazeera, opierając się na źródłach w organizacji.

Ostatnio negocjowana propozycja obejmowała początkowo 40-dniowe zawieszenie broni, uwolnienie w tym czasie 20-33 zakładników oraz negocjacje nad możliwym przedłużeniem rozejmu i kolejnymi wymianami więźniów - przypomina stacja CNN.

Oświadczenie Hamasu nadeszło kilka godzin po tym, jak Izrael nakazał ewakuację, miasta na południowym krańcu Gazy, które służyło jako ostatnie schronienie dla około połowy z 2,3 miliona mieszkańców Gazy. Później pojawiły się doniesienia o izraelskim nalocie na miasto i wydawało się, że długo zapowiadana ofensywa na Rafah jest nieuchronna.

Jak donosi Reuters, dyrektor CIA Bill Burns przebywa w regionie, pracując nad osiągnięciem porozumienia między stronami konfliktu.

Rzecznik Białego Domu John Kirby powiedział reporterom: Chcemy uwolnić zakładników, chcemy wprowadzić zawieszenie broni na sześć tygodni, chcemy zwiększyć pomoc humanitarną. Dodał, że osiągnięcie porozumienia byłoby absolutnie najkorzystniejszym rezultatem.

Minister spraw zagranicznych Iranu Hossein Amirabdollahian poinformował z kolei, że kontaktował się z szefem Hamasu, który przekazał mu "piłka jest teraz po stronie Izraela", a organizacja palestyńska ma "szczere intencje".

W Rafah tłumy ludzi na ulicach zareagowały entuzjastycznie na informację, że Hamas zdecydował się zaakceptować warunki rozejmu. Setki Izraelczyków, w tym rodziny zakładników przetrzymywanych w Gazie, protestowały przed kwaterą główną wojska w Tel Awiwie, wzywając rząd do osiągnięcia porozumienia w sprawie uwolnienia jeńców.

Co zrobi Izrael?

Władze Izraela rozważają zaakceptowane w poniedziałek przez Hamas warunki zawieszenia broni w Strefie Gazy. Na razie nie ma oficjalnej odpowiedzi, ale urzędnicy już teraz mówią, że "to nie ta sama propozycja", na którą zgodził się rząd w Jerozolimie - informują izraelskie media.

Do stanowiących podstawę negocjacji ram porozumienia, na które 10 dni temu zgodziły się Izrael i Egipt, dodano "wiele zapisów" dotyczących tak zasadniczych kwestii, jak czas zakończenia wojny i jego warunki - powiedział izraelskiej telewizji Kanał 12 jeden z urzędników, który zapoznał się z odpowiedzią Hamasu.

Wersja porozumienia zawiera "daleko idące" zapisy, których nie może zaakceptować Izrael - przekazał agencji Reutera anonimowo jeden z izraelskich oficjeli. Jak dodał, takie stanowisko wydaje się być "podstępem", by oskarżyć Izrael o odrzucenie umowy.

Kluczowym postulatem Hamasu było do tej pory całkowite wycofanie się wojsk izraelskich ze Strefy Gazy. Premier Benjamin Netanjahu wielokrotnie zapewniał, że się na to nie zgodzi, ponieważ Hamas będzie nadal zagrażał Izraelowi. Nie wykluczał natomiast przerwy w walkach w celu uwolnienia zakładników.

Jak informuje agencja Reutera Netanjahu przekazał, że wysyła swoich negocjatorów, mimo że "propozycja Hamasu jest daleka od izraelskich warunków". Jeden z amerykańskich urzędników przekazał Reutersowi, że "Netanjahu i gabinet wojenny nie przystąpili do negocjacji w dobrej wierze".

Trwa ostrzał Rafah

Izraelski gabinet wojenny jednogłośnie zatwierdził kontynuowanie operacji w Rafah na południu Strefy Gazy, by "wywrzeć presję na Hamas, której celem jest poczynienie postępów w uwalnianiu zakładników i realizacja innych celów wojennych" - poinformowało w poniedziałek biuro premiera Benjamina Netanjahu. Media donoszą o trwającym bombardowaniu Rafah.

Armia Izraela prowadzi w poniedziałek wieczorem intensywne naloty na wschód od Rafah - informuje agencja AFP. Jak przekazał korespondent AFP przed godz. 21 czasu polskiego, izraelskie naloty na Rafah trwają nieprzerwanie od ok. pół godziny.

Prowadzimy obecnie "ukierunkowane" uderzenia przeciwko Hamasowi we wschodnim Rafah - ogłosiła izraelska armia. We wcześniejszym komunikacie informowano, że w ciągu dnia zaatakowano ponad 50 celów w mieście.