Reklama

Policjant wskoczył do lodowatej wody. Uratował 92-latka

Czwartek, 7 listopada 2013 (15:08)

​Policjanci z Głogowa uratowali 92-letniego mężczyznę topiącego się w Odrze. Nie czekając na wsparcie, jeden z funkcjonariuszy skoczył do wody i wyciągnął 92-latka. Informację o zdarzeniu otrzymaliśmy na Gorącą Linię RMF FM.

Policjantów o zdarzeniu powiadomił 16-latek, który w drodze do szkoły zauważył topiącego się człowieka. Jak przekazał nastolatek, mężczyzna raz wypływał, raz znikał pod powierzchnią wody.

Jeden z policjantów patrolu, który przyjechał nad brzeg rzeki - nie czekając na wsparcie - wskoczył do wody i wyciągnął na brzeg starszego pana. Nie wiadomo jeszcze, jak 92-latek znalazł się w wodzie. Teraz jest w szpitalu, jego życiu nic nie zagraża.

Oto rozmowa, jaką nasza reporterka Barbara Zielińska-Mordarska przeprowadziła z bohaterskim policjantem.

Barbara Zielińska-Mordarska: Czy przed skokiem do wody miał pan chwilę zawahania?

Sierżant sztabowy Krystian Biegajło: Nie, zawahać się - nie zawahałem. Ja nie byłem sam, nas było kilku, więc wiedziałem, że gdyby - nie daj Bóg - coś się złego działo, to któryś z kolegów podejmie się ratunku, pomoże na pewno. Miałem kolegów za sobą, wiedziałem, że mogę im ufać, więc nie zawahałem się.

Ale tylko Pan wszedł do lodowatej wody.

Ja tylko płynąłem. Koledzy też weszli do wody. Jeden nawet się rozebrał do bielizny, żeby ewentualnie móc mnie ratować. I to w sumie oni pomogli mi wyjść z tej wody, bo ja już byłem zmęczony. Także oni również weszli do wody.

Ale nie czekał pan na profesjonalne wsparcie?

Nie, nie czekaliśmy. Nie było czasu: ten mężczyzna był niesiony przez nurt, więc ja widziałem jak on nam się oddala. Każda sekunda się liczyła.

To rzeczywiście było tak, że on się pojawiał i znikał pod wodą?

Ja rozmawiałem najpierw ze zgłaszającą osobą, która w ogóle tego mężczyznę zauważyła i potem ten mężczyzna nam powiedział, że ten pan, który płynie, jest niesiony wodą, zanurzył się i stracili z nim kontakt wzrokowy. A gdy ja już go zobaczyłem, to praktycznie cały czas już go widziałem. Gdy płynąłem do niego, to ja już go widziałem.

To już był człowiek sędziwego wieku, prawda?

Tak, starszy mężczyzna. Tak myślę, że miał około 70-80 lat.

92 lata.

Nie wiedziałem nawet, ja skupiłem się na ratowaniu, na nawiązywaniu jakiegoś kontaktu słownego. Widziałem, że pan jest przytomny, ale nie dowiedziałem się, jak się nazywa, co się stało. Po prostu go ratowałem, a później akcję ratowniczą przejęła straż pożarna i pogotowie. A ja poszedłem się ubrać, bo troszkę zimno było.

A czy on w tej wodzie rzeczywiście czekał na ratunek?

Nie wiem. Leżał bezwładnie na tafli wody. Nurt go niósł i tylko widziałem, że on nie nawiązuje żadnego kontaktu, po prostu patrzył się na mnie. Zobaczyłem, że żyje i starłem się go ratować.

Wiem, że pan wrócił do domu, bo złapał pan lekką gorączkę.

Tak, delikatnie gorzej się poczułem. Myślałem, że wszystko będzie dobrze, jeszcze wróciłem na chwilę do służby, ale jednak to jest bardzo niska temperatura. W wodzie byłem kilkanaście minut, bo w sumie robiłem dwa podejścia do ratowania. Raz wszedłem do wody, musiałem wyjść, przebiec kilkanaście metrów czy kilkadziesiąt metrów dalej, żeby ponowić próbę. No i chwilkę to trwało więc wiadomo - niska temperatura. No myślę, że jutro będę spokojnie w służbie. Wykuruję się dzisiaj, jutro będę z powrotem w pracy.

Bardzo serdecznie panu gratuluję i odwagi, i postawy, i tego, co pan zrobił. Proszę jak najszybciej dochodzić do siebie i jeszcze raz ogromny szacunek za to, co pan zrobił.

Dziękuję.

(mal, abs)

RMF FM

Reklama